Oszczędność przez jednych traktowana jako cnota, przez innych jako równia pochyła do skąpstwa, stała się współcześnie tematem politycznym, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Gdy piszę tę słowa, niemieckie media rozgrzewa temat wypowiedzi burmistrza miasta Schwäbisch Gmünd, który zaproponował, żeby w ramach oszczędności budżetowych zaangażować uczniów do sprzątania szkół. Wedle wstępnych obliczeń miałoby to przynieść oszczędność rzędu 200-250 tysięcy euro rocznie. (Die Welt, 07.10.2025). Przypadek ten jest anegdotyczny, natomiast kontekst polityki oszczędzania jest o wiele szerszy. Wspomnijmy na przykład ruchy anty-oszczędnościowe w Europie (Grecja, Hiszpania, Włochy, UK, Niemcy) będące pokłosiem kryzysu gospodarczego z roku 2008 (Rak, 2018). Echa tych protestów są obecne do dziś i choć występują w mniejszym natężeniu, to problemy przeciw którym je organizowano pozostają nierozwiązane. W chronologii kryzysów europejskich należałoby umieścić protesty anty-oszczędnościowe częściowo równolegle do kryzysu migracyjnego i wraz z protestami żółtych kamizelek we Francji jako ostatni zryw przed nastaniem ery pandemicznej. Choć od czasów pandemii mnogość problemów politycznych i stopień ich złożenia wydaje się coraz bardziej pogłębiać, to w tle wciąż pozostaje kwestia redukcji wydatków publiczny i regulowania długu publicznego.
Wiąże się z tym popularne pojęcie, które za czasów rządów Angeli Merkel było w centrum debaty publicznej, mianowicie zarządzanie oczekiwaniami. Zważywszy na fakt, iż współczesne rządy dysponują szeroką gamą instrumentów finansowych umożliwiających zadłużanie państwa kluczowe staje się pytanie, ile trzeba do szczęścia dobrze prosperującemu społeczeństwu? Wydaje się, że pewna skala dobrobytu, które państwo może osiągnąć staje się niebezpieczna z perspektywy stabilności politycznej oraz optymalizacji ekonomicznej. Niemieckie problemy z migracją wynikającą z polityki socjalnej wydają się być tylko jednym z przejawów tego zjawiska. Sam natomiast wzrost gospodarczy, którego pozytywny charakter dotychczas rzadko był negowany staje się obiektem krytyki z wielu stron, spośród których zwolennicy tzw. „dewzrostu” (degrowth) są tylko jedną z możliwych (Saito, 2024).
Mając powyższe na uwadze, ciekawą kwestią staje się porównanie niemieckiej i polskiej sytuacji dobrobytu społecznego oraz wzrostu ekonomicznego. Często w debacie publicznej pojawia się sformułowanie, że Niemcy są „państwem analogowym” (Elliot, 2024). Faktycznie, jeśli spojrzeć na czynności życia codziennego wykonywane z pośrednictwem technologii cyfrowych w Polsce i w Niemczech, to Polska wygrywa bezdyskusyjnie, przede wszystkim dzięki usługom internetowym, komunikacji oraz rozwiniętemu sektorowi bankowości mobilnej. By podać jeden tylko, ale za to jaskrawy przykład – nad Wisłą wykonuje się dziennie niespełna 7 milionów transakcji za pomocą popularnego BLIKa. W tym samym czasie gotówka pozostaje w Niemczech rzeczą, bez której właściwie nie można się obyć dokonując codziennych transakcji płatniczych. Z jednej strony sytuacja ta wydaje się być dla Rzeczpospolitej jednoznacznie korzystna i stawia nasz kraj w roli cyfrowego lidera regionu. W połączeniu z trwającym trzydzieści lat stałym wzrostem gospodarczym, który niedawno uwieczniono emblematyczną okładką The Economist (2025), obraz Polski jako lidera rozwoju staje się jasny i wyraźny. By nieco jednak ostudzić entuzjazm wybijający z różnych stron dyskursu publicystycznego, to warto zwrócić uwagę na głębszy wymiar zestawienia ze sobą Polski i Niemiec, nie tylko jako naszego sąsiada, ale również jako reprezentanta tzw. „bogatych państw zachodnich”. Otóż wydaje się oszczędność Niemców, wszechobecna w politykach publicznych, inwestycjach infrastrukturalnych oraz utrzymaniu administracji publicznej, wraz z jednoczesnym ograniczaniem długu publicznego i lokowaniem kapitału w postaci rezerw, stanowią przeciwieństwo podejścia polskiego. Widzimy bowiem jak w Polsce wzrasta dług publiczny, zwiększają się wydatki publiczne, a oszczędności obywateli w porównaniu ze społeczeństwem niemiecki są bardzo skromne. Jeśli spojrzeć na polski wzrost z tej perspektywy, to na przykład uzasadnione wydają się ostatnie działania NBP skupione na gromadzeniu rezerw złota. Nie jest bez podstaw obserwacja, która sporadycznie pojawia się w debacie publicznej, że Polsce brakuje kapitału, który stanowi podstawę bogactwa państw rozwiniętych.
Problem zatem można sformułować następująco: Czy to Niemcy „zaoszczędzają” się na śmierć, czy to Polska jest niczym wioska potiomkinowska o wspaniałej fasadzie i imponujących wynikach w statystykach, ale bez głębszej stabilności ekonomicznej?
Rozdźwięk między podejściem polskim a niemiecki uwidacznia się z pełną mocą, gdy spojrzeć również na przywileje pracownicze, kwestie ubezpieczeń społecznych, opiekę medyczną i wiele innych kwestii, które dotyczącą codziennego życia obywateli. Kategoria jakości życia jest obarczona pewnym paradoksem. Z jednej strony każdy zna i jest w stanie ocenić swój pułap jakości życia, który uważa za zadowalający, jednakże z obiektywnego punktu widzenia nie sposób zdefiniować w sposób uniwersalny, a tym bardziej skutecznie zmierzyć tzw. „jakości życia”. Problem w odpowiedzi na pytanie o jakość życia w przywołanych przykładach jest dobrym tego zobrazowaniem. Tłem całej tej sprawy jest ciągnący się za Polakami stereotyp tzw. Polnische Wirtschaft – gospodarowania dalekiego od standardów optymalizacji ekonomicznej.
By jednak pokazać, iż sprawa ta nie jest ani przesądzona, ani czarno-biała, ale ma gradient szarości i będzie dynamicznie się zmieniać w najbliższej przyszłości spójrzmy na ostatnią zmianę konstytucji niemieckiej (Menéndez, 2024). Jest ona znamienna i stanowi znak czasów, ponieważ dotyczy konstytucyjne uregulowanego zdjęcia hamulców z długu publicznego i rozciągnięcie możliwości budżetowych. Manewr ten wpisuje się w coraz bardziej popularny na świecie trend konstytucjonalizowania polityki. Konstytucja zamiast tworzyć formalno-prawne ramy funkcjonowania ustroju demokratycznego, staje się narzędziem polityki, w ramach której poprawki do konstytucji stają się orężem decydowania politycznego.
Szerszy kontekst ostatniej poprawki do konstytucji można lepiej zrozumieć, gdy wrócimy do tego, o od czego zacząłem powyżej. Kryzys gospodarczy roku 2008 wywołał lawinę mechanizmów skierowanych ku łagodzeniu jego skutków. Znamienne stało się pojęcie „konsensusu oszczędnościowego” („austerity consensus”), na kanwie którego w roku 2009 zmieniono konstytucję niemiecką przez wprowadzenie do niej hamulca zadłużenia (Schuldenbremse). Roczny deficyt strukturalny mógł wynosić maksymalnie 0.35% w stosunku do PKB.
Federalny Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność budżetu federalnego za rok 2023 i projektu na rok 2024 (Heise, 2024). Co zatem jeśli nie można dostosować budżetu do konstytucji? Trzeba dopasować konstytucję do budżetu. W roku 2025, po 16 latach obowiązywania konstytucyjnego hamulca zadłużenia do konstytucji wprowadzono nową poprawkę. Proces wprowadzania poprawki był rekordowo szybki (około 20 dni) i od strony politycznej przeprowadzała go krucha koalicja CDU/CSU i SPD do spółki z Zielonymi rzutem na taśmę pod koniec 20 kadencji Bundestagu. (Menéndez, 2024). Treść samej poprawki dotyczyła możliwości podniesienia wydatków na obronność powyżej 1% PKB oraz uruchomienia funduszu na infrastrukturę o wartości bagatela 500 miliardów euro. Manewry te pokazują jak elastyczna jest niemiecka konstytucja od strony proceduralnej oraz od strony materialnej, zwłaszcza w rozumieniu treści zapisów konstytucyjnych. Jest rzeczą oczywistą, że wojna na wschodzie była ważnym uzasadnieniem zmiany w podejściu do budżetu państwa, ale jednocześnie nie sposób nie zgodzić się z obserwacją prasy amerykańskiej: Jeśli nie możesz dłużej sprzedawać samochodów z silnikiem diesla może skusić cię produkowanie czołgów diesla (Kazmin, 2025).
Dwa wnioski nasuwają się na koniec. Po pierwsze, Niemcy zdają się odchodzić od polityki opartej na zasadach konsensusu oszczędnościowego. Znakiem tego jest ostatnia poprawka do konstytucji. Pomimo tego, że ma ona bardzo konkretny w efekt rzeczywistości, to można traktować ją również symbolicznie, jako dowód rangi problemu, który znajduje swoje odbicie w tekście Grundgesetz. Po drugie, elastyczność konstytucji staje się kluczowym elementem rzutującym na prowadzenie polityki państwa na najwyższym poziomie istotności. Uzasadnione wydaje się skierowanie uwagi ekspertów na daleko idące skutki „uelastyczniania” dokumentu, który z założenia sam miał stanowić ramy elastyczności legislacji.
Więcej:
Wpis powstał podczas pobytu na stypendium Polskiej Misji Historycznej w Würzburgu w październiku 2025 w ramach projektu: „Contemporary German Politico-Legal Thought in the Face of the Flexibility of Constitutions”
Źródła:
Elliot, L. (2024). The German problem? It’s an analogue country in a digital world, The Guardian 01.09.2024.; Heise, A. (2024). Austerity and the political economy of the German debt brake, University of Hamburg, Center for Economic and Sociological Studies, number 106.; Kazmin, A. (2025). German Defence Splurge Could Revive Italy’s Manufacturers, Says Minister. Financial Times, 23 March 2025.; Menéndez, A. J. (2024). Editorial: rewriting the German fundamental law in a blitz, “European Law Open” nr 3, s. 687-704. ; Rak, J. (2018). Theorizing Cultures of Political Violence in Times of Austerity: Studying Social Movements in Comparative Perspective. New York and London: Routledge.; Saito, K. (2024). Slown Down: the Degrowth Manifesto. New York: Astra House.; Die Welt (07.10.2025). „Würde uns finanziell entlasten“ – CDU-Politiker fordert Schüler zum Putzen von Schulen auf.
#4 Ł. Perlikowski (08.10.2025). Czy Niemcy zaoszczędzają się na śmierć?., https://lukaszperlikowski.pl/blog
*Fotografia: Brama Brandenburska, Berlin 2022 r. (archiwum własne)
Sprawdź nas:
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.