Koncepcja państwa dobrobytu, tudzież państwa opiekuńczego (welfare state), ma swoich zwolenników, jak i przeciwników. Coraz bardziej jednak spór ten wydaje się być odległy od rzeczywistości politycznej, w której wraz z rozwojem populizmu niektóre elementy państwa dobrobytu stały się po prostu faktem. Niemniej jednak, echa argumentów krytycznych wobec państwa opiekuńczego wciąż wybrzmiewają. Najczęściej pod postacią krytyki o charakterze ekonomicznym oraz etycznym. Z ekonomicznego punktu widzenia programy socjalne, pełzający etatyzm, oraz osiągający niewyobrażalne rozmiary dług publiczny w oczywisty sposób prowadzą do ostatecznego upadku państwa, którego cykliczne kryzysy ekonomiczne są tylko zwiastunem. Z etycznego punktu widzenia natomiast, instrumenty państwa opiekuńczego przyczyniają się do degeneracji społeczeństwa. Znajdziemy tutaj głosy o demotywującym aspekcie interwencjonizmu państwowego, ukrywaniu realnej skali bezrobocia, manipulacji mechanizmami rynkowymi, zanikaniu bodźców rozwoju ekonomicznego, ale również o nowej wędrówce ludów migrujących w poszukiwaniu lepszego życia do państw powszechnej obfitości. Z drugiej strony wspomnieć należy w tym kontekście pilotażowo testowany już program dochodu bezwarunkowego, który jest konsekwentnym (i być może nawet ekonomicznie optymalnym) przedłużeniem redystrybucyjnych założeń państwa opiekuńczego. Jak wskazywał Wiktor Osiatyński: „Polityka demokratyczna odzwierciedla hierarchię potrzeb społecznych” (Osiatyński, 2009) i z tego powodu nie sposób w nowoczesnej demokracji zrezygnować z dążeń do umasowienia owoców rozwoju ekonomicznego.
Do tej pory nie powiedziałem nic nowego; nie przekonałem nieprzekonanych ani nie poruszyłem niezmiennie utwierdzonych w swych przekonaniach. Spójrzmy jednak na kwestie państwa dobrobytu z perspektywy bardziej zniuansowanej, a mianowicie na to, jaką formę przyjmuje obecność praw socjalnych w systemie polityczno-prawnym. By ująć rzecz konkretniej, skupię się na kwestii dotyczącej roli i miejsca praw socjalnych w porządku konstytucyjnym oraz konsekwencji poszczególnych rozwiązań dla funkcjonowania systemu politycznego państwa.
Prawa socjalne tudzież społeczno-gospodarcze, znane pod angielską nazwą social welfare rights, związane są z tak zwaną drugą generacją praw człowieka. Ich podstawą jest ekonomiczny wymiar egzystencji jednostek. Do praw tych należą prawa związane ze standardem życia (np. prawo do żywności, czystej wody, prawo do mieszkania), prawa związane z zapewnieniem odpowiedniego poziomu zdrowia, prawa do pracy, prawo do darmowej edukacji, prawo uczestniczenia w życiu kulturalnym. Istnienie powyższych praw zasadniczo wynika z odpowiedniego poziomu dobrobytu, osiągniętego przez rozwinięte państwa. Prawa socjalne wchodzą w skład poszczególnych katalogów praw człowieka, konwencji, etc. Stanowią również stały element funkcjonowania współczesnych państw. Jedną z popularniejszych form wdrożenia tych praw do polityki państwa jest ich skodyfikowanie w konstytucji. Według analiz z początków XXI wieku, spośród 165 krajów posiadających spisane konstytucje, w 116 znajdowały się odniesienia do prawa do edukacji, a w 73 do prawa do opieki zdrowotnej (Fredman, 2018). Jednocześnie jednak, znaczące państwa zachodu, które osiągnęły niemały sukces we wdrażaniu koncepcji państwa opiekuńczego nie zdecydowały się na zamieszczenie tych praw bezpośrednio w konstytucji (Kanada, Wielka Brytania, Szwecja). W naszym regionie Europy Środkowej sytuacja przedstawia się równie ciekawie, bowiem prawa socjalne są obecne w konstytucjach Polski, Czech, Słowacji, ale nie znajdziemy ich bezpośrednio w konstytucjach Austrii i Niemiec. Od czego może zatem zależeć, czy prawa socjalne są obecne w konstytucji czy nie? By naświetlić tę sprawę nieco wyraźniej, najlepiej odwołać się do przypadku Węgier, gdzie prawa socjalne były długo obecne w konstytucji i to w bardzo szerokim zakresie, ale słynna reforma z 2011 r., oprócz zwrócenia konstytucji na kurs konserwatywny, przyniosła również zmianę w postaci przeformułowania praw socjalnych na kierunki i wytyczne ogólnej polityki państwa.
Powstaje w związku z tym pytanie, jakie konsekwencje niesie ze sobą wpisanie praw dobrobytu do konstytucji i czy jest to rozwiązanie pożądane z perspektywy funkcjonowania systemu politycznego. Przyczynek do dalszej analizy streszcza formuła wprowadzona w 1996 roku przez węgierskiego prawnika Andrása Sajó, który stwierdził, iż: prawa dobrobytu + sąd konstytucyjny = powrót socjalizmu państwowego (Sajó, 1996). Powodem jego krytyki była seria orzeczeń węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego, które unieważniły kilka ustaw stanowiących pakiet rozwiązań pro-oszczędnościowych. Decyzja władzy sądowniczej unieważniła decyzję władzy wykonawczej w zakresie dotyczącym realizowania celów politycznych. Węgierski Trybunał był uprawniony do rozpatrywania skarg wniesionych przez każdą osobę zatroskaną zgodnością dowolnej normy prawnej z konstytucją. Doprowadziło to do zmasowanego wysyłania skarg obywatelskich w wyniku czego stanowiły one największą liczbę spraw w rejestrze Trybunału (Langford, 2009). Stąd reforma konstytucyjna zmieniająca charakter praw socjalnych była kluczowa dla rozwiązania problemu przeciążenia Trybunału oraz z drugiej strony utorowała rządom Orbana drogę do swobodnego realizowania celów politycznych. Kwestia obecności praw socjalnych w konstytucji budziła wątpliwości ze względu na swój potencjalnie nieograniczony zakres aplikowania rozwiązań socjalnych w rzeczywistości. Amerykańscy eksperci, śledzący przebieg transformacji ustrojowych w państwach byłego bloku komunistycznego pytali wprost, co właściwie miałoby oznaczać w rzeczywistości wzięcie praw socjalnych poważnie – co miałby orzec Trybunał Konstytucyjny rozpatrujący prawo do dochodu odpowiadającego ilości i jakości świadczonej pracy (Węgry) lub prawo do poziomu życia odpowiadającego potencjałowi każdego obywatela oraz potencjałowi całego społeczeństwa, a także prawo do sprawiedliwego wynagrodzenia (Słowacja) (Holmes, Sunstein, 1995).
Dzisiaj patrząc na szerszy kontekst wydaje się, że wynik równania jest w rzeczywistości znacznie groźniejszy i bardziej niekorzystny dla funkcjonowania systemu konstytucyjnego państwa. Zanim jednak przejdę do omówienia tej kwestii, warto nadmienić, iż świadomość tego problemu istniała jeszcze zanim ustanowiono obowiązującą w Polsce konstytucję z 1997 roku. Ze względu na sugestie zachodnich ekspertów podjęto próbę przesunięcia praw socjalnych poza dokument konstytucyjny i stworzenie osobnej karty praw. Utworzono nawet projekt znany pod nazwą draftu Wałęsy. Główna idea przyświecające temu pomysłowi polegała na tym, że prawa te nie podlegają egzekwowaniu na drodze sądowej, że mają odrębny status oraz że mają one na celu określenie ogólnych wytycznych dla urzędników państwowych i ogółu obywateli. (Sunstein, 1993). Cass Sunstein słusznie bowiem zwraca uwagę, iż przede wszystkim wpisywanie szerokiego katalogu praw pozytywnych do konstytucji państw o niedojrzałej kulturze politycznej prowadzić może w efekcie do braku poszanowania dla konstytucji jako najważniejszego źródła prawa. Pisze on, że: „Jednym z trwałych dziedzictw komunizmu jest głęboko zakorzeniony cynizm wobec konstytucji – przekonanie, że konstytucje mogą być piękne, ale w rzeczywistości nie mają żadnego znaczenia. Jeśli prawo do „najwyższego możliwego poziomu zdrowia fizycznego” nie podlega egzekwowaniu przez sądy, być może to samo stanie się z prawem do wolności słowa i do rzetelnego procesu sądowego.” (Sunstein, 1993). Ten sam argument jest rozwijany przez Marka Tushneta, który zauważa, że sądy powstrzymujące się od egzekwowania praw społeczno-gospodarczych mogą doprowadzić do utraty wiarygodności, a obywatele będą w efekcie traktować konstytucję jak nieznaczący kawałek papieru, co prowadzić może do braku poszanowania pozostałych praw indywidualnych (Tushnet, 2008). Idąc jednak dalej tym tropem, autor ten zauważa, że swoiste pomieszanie porządków może prowadzić do tzw. judykalizacji polityki, w ramach której sądy w nieuprawniony sposób przejmują kompetencje polityczne. Zjawisko to prowadzić może do całkowitej destabilizacji ładu instytucjonalnego państwa. Konstytucja nakłada na ustawodawców moralny lub polityczny obowiązek zapewnienia praw socjalnych i gospodarczych, ale obowiązek ten niekoniecznie musi podlegać egzekwowaniu na drodze sądowej – a przynajmniej nie poprzez kontrolę sądową w ścisłej formie. Pomieszanie porządków prowadzi do tego, że sądy przejmują od organów wykonawczych sferę aktywności zwaną po angielsku policy-making.
Tak jak niegdyś prawa socjalne były wykorzystywane przez reżimy autorytarne do uzasadniania naruszenia swobód obywatelskich i praw politycznych (Osiatyński, 2009). Tak współcześnie mogą one przyczyniać się do naruszania idei dobra wspólnego, które akurat w przypadku polskim stanowi ważną wartość konstytucyjną. Relacja między dobrem wspólnym jako elementem aksjologicznym obecnym w konstytucji a politycznym charakterem prawem socjalnych staje się źródłem napięć. Nad problemem tym zastanawia się w ostatniej książce zatytułowanej Common Good Constitutionalism Adrian Vermeule (Vermeule, 2022). Można na podstawie tej lektury stwierdzić, że różnica między dobrem wspólnym, a realizacją praw socjalnych jest różnicą w sformułowaniu, ale różnica ta ma znaczenie dla funkcjonowania całego ładu instytucjonalnego. Sformułowanie dobra wspólnego jako warunków dobrobytu jednostek (justice, abundance/prosperity, peace) – zakłada możliwość włączenia zasady państwa dobrobytu jako elementu dobra wspólnego (jak ma to miejsce np. w Niemczech), ale wyklucza możliwość funkcjonowania praw socjalnych chronionych konstytucyjnie. Polityczne używanie uprawnień indywidualnych jest bowiem charakterystyczne dla tego, co Vermeule identyfikuje jako konstytucjonalizm progresywny (progressive constitutionalism) – ideę przeciwną koncepcji dobra wspólnego wiązanego z konstytucją. Co istotne, warto zauważyć, że tematyka ta a znaczenie nie tylko w perspektywie sporu ideologicznego lub w perspektywie czysto ekonomicznej. Ma ona bowiem znaczenie z perspektywy architektury systemu politycznego. Traktowanie praw socjalnych zbyt poważnie poprzez nadawanie im rangi konstytucyjnej generuje potencjał destabilizacji systemu tworząc napięć pomiędzy instytucjami funkcjonującymi w ramach trójpodziału władz.
Źródła:
Fredman S., (2018). Comparative Human Rights Law. Oxford: Oxford University Press.; Langford, M. (2009). Hungary: Social Rights or Market Redivivus? In M. Langford (Ed.), Social Rights Jurisprudence: Emerging Trends in International and Comparative Law (pp. 250–266). chapter, Cambridge: Cambridge University Press.; Holmes, S. & Sunstein, C. (1995). The Politics of Constitutional Revision in Eastern Europe. In S. Levinson (Ed.), Responding to Imperfection: The Theory and Practice of Constitutional Amendment. Princeton: Princeton University Press.; Osiatyński, W. (2009). Human Rights and Their Limits. Cambridge: Cambridge University Press.; Sadurski, W. (2008). Rights before Courts. A Study of Constitutional Courts in Postcommunist States of Central and Eastern Europe. Dordrecht: Springer.; Sajó, A. (1996). How the Rule of Law Killed Hungarian Welfare Reform. East European Constitutional Review 5 no. 1.; Sunstein, C. R. (1993). Against Positive Rights Feature. “East European Constitutional Review” vol. 35.; Tushnet, M. (2008). Weak Courts, Strong Rights. Judicial Review and Social Welfare Rights in Comparative Constitutional Law. Princeton: Princeton University Press.; Vermeule, A. (2022). Common good constitutionalism. Polity.
#19 Ł. Perlikowski (20.09.2026). Biorąc prawa socjalne (zbyt) poważnie. https://lukaszperlikowski.pl/blog
* Tekst nawiązuje do referatu wygłoszonego na III Forum Tocqueville'owskim w Mogilnie (19 IX 2026)
Sprawdź nas:
Strona www stworzona w kreatorze WebWave.